Wysiękowe zapalenie ucha- jak uniknęliśmy ponownej operacji?

Historia choroby uszu mojego obecnie prawie 3,5-letniego synka zaczyna się w listopadzie ubiegłego roku. 10 miesięcy temu, mały M. miał po raz pierwszy zdiagnozowane obustronne wysiękowe zapalenie ucha. 30 lekarzy z 4 obszarów specjalizacji i nieskończone liczby godzin spędzone na czytaniu literatury medycznej pozwoliły mi doprowadzić uszy synka do całkowitego zdrowia. Jak? Czytaj dalej, bo gdyby ktoś wtedy mi o tym powiedział oszczędziłabym masę stresu, czasu i pieniędzy, które w to włożyliśmy.

Przeczytaj także:

Twoje dziecko nie(wiele) mówi? Idź do laryngologa!

Jak moje dziecko zaczęło mówić?

Nie mówi, bo nie słyszy

W listopadzie ubiegłego roku trafiliśmy do laryngologa wiedzeni matczyną dociekliwością w znalezieniu odpowiedzi na pytanie: dlaczego 2,5-letnie dziecko nie mówi. „Chłopcy tak mają” – pediatrów i „wszystko w swoim czasie” – znajomych, nie było dla mnie wystarczającym wyjaśnieniem. Kobieca intuicja nie zawiodła.
Diagnoza: Obustronne wysiękowe zapalenie ucha i przerost migdałka gardłowego i związany z tym duży niedosłuch, wyjaśniający brak postępów rozwoju mowy.

W telegraficznym skrócie historia choroby M.

Listopad- grudzień 2017: leczenie farmakologiczne- brak rezultatów
Styczeń 2018: obustronny drenaż uszu i wycięcie migdałka gardłowego
Lipiec 2018: samoczynne wypadnięcie drenu z lewego ucha
Sierpień 2018: wysiękowe zapalenie uszu i powiększone migdałki

Widmo operacji

Na początku sierpnia, niemal 2 miesiące temu usłyszałam, że jeśli leczenie farmakologiczne nie pomoże konieczna będzie kolejna operacja- założenie drenów, tym razem na 4 lata i podcięcie migdałków bocznych.
Nie spodziewałam się cudu po lekach, które pół roku temu nie zadziałały wcale. Braliśmy: Avamys (7dni), Cetraxal (5 dni) i Pecto Drill (30 dni).

Szukaj przyczyn

Po leczeniu nie poszłam od razu do laryngologa. Bałam się, że nie będzie poprawy i lekarz będzie naciskać na zabieg. Zaczęłam szukać informacji. A przede wszystkim zaczęłam szukać przyczyny problemu.
Laryngolog jest chirurgiem nic więc dziwnego, że chce ciąć uszy i migdały. Ale to jest leczenie skutku. A co powoduje wysiękowe zapalenie uszu? W naszym przypadku- powiększone migdały. Co powoduje powiększone migdały? Jeśli dziecko nie ma infekcji, to prawdopodobnie jest to efekt alergii. Poszliśmy do alergologa, choć testy z krwi pół roku temu dały ujemny wynik. Lekarz wskazał nowy trop- alergiczny nieżyt nosa. Bardzo często przebiega on w takim typie reakcji, że testy alergiczne nie wykażą uczulenia, chory będzie próbować zwalczać je sam produkując dużo przeciwciał w węzłach chłonnych.

Testy wykazały podwyższony (6-krotnie w stosunku do normy) wskaźnik IgE. Była więc pewność, co do tego, że dziecko jest bardzo podatne na alergie. Choć diagnoza była dla mnie nieoczekiwana, lekarz brzmiał bardzo sensownie- zaproponował leki + eliminację potencjalnych alergenów. Pozytywna reakcja na lek + odpowiednia dieta mogłaby zmniejszyć migdały i udrożnić trąbki słuchowe. Nie zastanawialiśmy się ani chwili i zaczęliśmy działać.

Plan działania

  1. Wykupiliśmy leki przepisane od alergologa: Rupafin i Nasonex.
  2. Całkowicie odstawiliśmy białko mleka krowiego oraz gluten; ograniczyliśmy słodycze do absolutnego minimum.
  3. Codziennie- napar z czystka i szałwii- działanie przeciwzapalne, oczyszczające i uodparniające.
  4. Odrobaczenie. Rodzinne. Przyczyną powiększonych migdałów mogą być też pasożyty, bakterie i grzyby, więc pozbyliśmy się ich polecanym, ziołowym specyfikiem- Para Farm Organizm Bez Pasożytów.
  5. Zaczęliśmy suplementacje prebiotykami, a konkretnie bakteriami ze szczepu Streptococcus salivarius K12. Bakterie te, mają naukowo dowiedzioną skuteczność (D. A. Power J. P. Burton C. N. Chilcott P. J. Dawes J. R. Tagg. Preliminary investigations of the colonisation of upper respiratory tract tissues of infants using a paediatric formulation of the oral probiotic Streptococcus salivarius K12, European Journal of Clinical Microbiology & Infectious Diseases December 2008, 27:1261) w zapobieganiu infekcji górnych dróg oddechowych.
  6. Robiliśmy okłady z woreczków z ciepłą sola morską.
  7. Spróbowaliśmy osteopatii ( w tym przypadku pozostaję dosyć sceptyczna, ale może po prostu nie trafiłam na dobrego specjalistę).

Cud?

Byłam skołowana- nie wiedziałam, czy to co robię pomaga w jakikolwiek sposób dziecku. Miałam poczucie, że nie szkodzę, ale brak odpowiednio szybko zwalczonego wysiękowego stanu zapalnego uszu grozi uszkodzeniem kosteczek słuchowych i trwała utratą słuchu. Nie chciałam więc ignorować znaczenia laryngologa. Z drugiej strony czułam, że jestem jedyną osobą, która holistycznie patrzy na tą kwestię. Próbowałam więc zestawić to, co usłyszałam od lekarzy i to, co przeczytałam z moją wiedzą o dziecku.

Idziemy do laryngologa, który 2 miesiące wcześniej dał nam skierowanie na operację.  Kiedy lekarz włożył kamerkę do ucha syna zaczęłam płakać. Ilość wykonanych endoskopowych zabiegów badania ucha czynią ze mnie eksperta w tym temacie. Wystarczy jedno spojrzenie na błonę bębenkową i już wiem, czy jest zdrowa, czy nie.

Rozpłakałam się jak dziecko, bo po raz pierwszy od 10 miesięcy, zobaczyłam piękną błonę bębenkową z refleksem, idealnie gładką bez jakichkolwiek zmian, bez jakiejkolwiek ingerencji skalpela.  Dla pewności wykonaliśmy jeszcze tympanometrię- idealna, słuch bez jakichkolwiek ubytków, ciśnienie w uchu w normie, sprężystość błony bębenkowej prawidłowa.

Cud? Nie. To efekt diagnostyki i dobrze dobranych leków i diety.

Matki! Walczcie o diagnostykę swoich dzieci- żądajcie wymazów, cytologii nosa, testów alergicznych, tympanometrii i endoskopowego badania uszu. Szukajcie przyczyn, a znajdziecie rozwiązanie. Trzymam za Was kciuki!

6 myśli na temat “Wysiękowe zapalenie ucha- jak uniknęliśmy ponownej operacji?

  1. Cudownie! Chylę czoła i przesyłam wyrazy uznania za determinację i siłę w przezwyciężaniu trudności. A dla M. – cmok w uszko.

Dodaj komentarz