jak poradzić sobie z trudnym dzieckiem

Jak sobie radzić z trudnym dzieckiem?

Ostatnio często spotykam się z tematyką High Need Baby. Wiele matek uważa, że takie dziecko ma- płaczące, wrażliwe, niesypiające w stałych porach, wymagające non stop 100% uwagi. Moim zdaniem, to opis, który pasuje do wszystkich niemowląt. W prawdzie w różnym natężeniu, aczkolwiek jest to dla mnie słowo-wytrych.
Inna sprawa, że znam dzieci z zaburzeniami czucia głębokiego, czy dzieci, które nie tolerują laktozy lub mających uporczywe kolki. One wszystkie mają problemy z zasypianiem i spokojnym snem, z radosnym gaworzeniem na kocyku. One wszystkie płaczą, bo coś im dolega.

O ile kwestia High Need Baby jest dla mnie dyskusyjna, o tyle nie mogę nie zgodzić się, że kiedy niemowlęta przeistaczają się w dzieci, które zaczynają komunikować się nie tyko za pomocą płaczu zaczynają się schody. Naszym zmartwieniem przestaje być fakt, że dziecko musi być noszone, żeby nie płakać, ale jak znieść płacz dziecka, które upiera się, krzyczy i obraża wszystkich dookoła, bo nie dostało tego, co chciało lub coś podziało się, nietak jak sobie wymyśliło. Powinno już przecież tak dużo rozumieć, a czasami nie jest w stanie zaakceptować naszego “Nie”. Dziecko, które bezapelacyjnie wykonuje każde nasze polecenie byłoby bezwolnym robotem, ale mające niemal zawsze odmienną wizję potrafi być przyczyną lasowania się najtęższych rodzicielskich umysłów.

Trudne dziecko, czyli jakie?

Trudne dziecko sprawia problemy wychowawcze. Trudne dziecko ma trudności z przestrzeganiem ustalonych zasad i reguł współżycia społecznego, prezentuje zachowania agresywne, nieakceptowane społecznie, nie uznaje autorytetów i jest przekonane o wyższości własnych koncepcji nad innymi. Z takim rozpoznaniem psycholog podwija rękawy i rusza do pracy nad zaburzeniami rozwoju dziecka. Zanim jednak specjalista pochyli się nad Twoim dzieckiem, zachęcam, żebyś Ty pochylił się nad sobą, rodzicu i zastanowił się, jak Ty możesz pomóc [jako i ja uczyniłam].

Efekt trudnego dziecka

W jakim zakresie trudne dziecko wpływa na funkcjonowanie rodzica? Badania dowodzą, że rodzice trudnych dzieci mają:

– niższy poziom bliskości z dzieckiem i wyższy stopień niespójnej dyscypliny (Fite i in., 2006);

– mniej pozytywne odczucia dotyczące rodzicielstwa, wyższy średni poziom stresu (rodzice trudnych dzieci oceniają swój poziom stresu tak samo wysoko jak rodzice dzieci autystycznych) i spożywają więcej alkoholu (University of Pittsburgh Medical Cente z Pennsylvanii );

– niższą jakość związku małżeńskiego/partnerskiego, niższą jakość życia społecznego, towarzyskiego (Cui et al. 2007; Leve et al. 2001);

– wyższą podatność zapadania na depresję (Civic and Holt 2000). Matki, których dzieci w wieku 3-9 lat przejawiały problemy wychowawcze, zdradzały symptomy depresji rok później (Forbes et al. 2006). Co gorsza, obywa te zjawiska wchodzą ze sobą w interakcje tzn. depresja matki powoduje antyspołeczne zachowania w nastoletnim życiu (Goodman and Gotlib 1999; Patterson 1982).

Skąd się biorą trudne zachowania dziecka?

Łzy uporu i kaprysu – to łzy niemocy i buntu, rozpaczliwy wysiłek protestu, wołanie o pomoc, skarga na niedbałą opiekę, świadectwo, że nierozumnie krępują i zmuszają, objaw złego samopoczucia, a zawsze cierpienie.

Janusz Korczak, “Jak kochać dziecko. Prawo dziecka do szacunku”

Podobnie jak J. Korczak, jestem zdania, że złość i opór u dziecka pojawiają się wówczas, kiedy jakaś potrzeba nie jest zaspokojona:

lekceważymy znaczenie podstawowych potrzeb fizjologicznych; dzieci często wpadają w szał, kiedy są głodne lub niewyspane,

nie zaspokajamy potrzeby akceptacji i przynależności dziecka poprzez zapewnienie bezwarunkowej uwagi skoncentrowanej wyłącznie na dziecku (choćby przez kwadrans dziennie- jak podają psycholodzy) oraz przez brak pochwał, kiedy zachowuje się poprawnie (nie chwalimy samodzielnej zabawy dziecka w obawie, że ją porzuci).

Jak sobie radzić z trudnym dzieckiem?

Konkretne wskazówki na podstawie poradnika dla rodziców wydanego przez Specjalistyczną Poradnię Psychologiczno-Pedagogiczną „Uniwersytet dla rodziców”:

  1.  dotrzeć do przyczyn zachowania dziecka i postarać się zapobiegać ich powstawaniu,
  2.  poświęcić czas i uwagę, dać poczucie, że jest naprawdę ważne,
  3. efektywnie komunikować się z dzieckiem– jasne wymagania i zasady współpracy,
  4. nauczyć dziecko rozróżniania prośby (wykonanie prośby zależy do jego dobrej woli) od polecenia (posłuszeństwo jest obowiązkowe, a nie tylko zalecane); najlepiej: 4-5 słów, bez słowa „nie” + zwrot grzecznościowy np. zamiast: „Nie przeszkadzaj mi teraz”- „Usiądź obok mamy i poczekaj, proszę”). Jeśli’ dziecko nadal nie słucha, należy zwrócić uwagę na zrozumienie polecenia („Czy wiesz co masz zrobić?),
  5.  nagradzać zachowania pożądane, dostrzegać wysiłek i uznanie dla pozytywnych działań (najlepiej słownie i konkretnie- podziw i aprobata rodzica to dla dziecka największa nagroda!),
  6. wyciągać konsekwencje, ale nie karać. Aby konsekwencje zadziałały muszą być przewidywalne, stałe i wykonywane w 4 krokach:
    – Przypomnienie zasady: „zawsze po zabawie sprzątamy zabawki”
    – Nazwanie uczuć: „złości mnie, kiedy nie chcesz sprzątać zabawek”
    – Przypomnienie konsekwencji: „jeśli nie posprzątasz zabawek, nie będziemy czytać książki”
    – Nieuchronność konsekwencji: „skoro nie posprzątałeś, nie czytamy książki”
  7. nie lekceważyć zachowań agresywnych– kiedy nie zwracamy uwagi na złe zachowanie, dajemy na nie ciche przyzwolenie,
  8. znaleźć sposób na wyrażanie własnych emocji (zwłaszcza negatywnych) i pozwolić na to również dziecku. [oprócz nazywania emocji i „przegadania” problemu, u nas świetnie sprawdza się taktyka upostaciowienia złości i wyżycia się. Po ostatnim napadzie szału, mój 4-latek narysował co czuje na wielkim kartonowym pudle, potem podarł go na kawałki, a na końcu spalił w kominku. Po całej procedurze był tak spokojny i szczęśliwy jak nigdy.]

Wnioski

Zanim wybierzesz się ze swoim trudnym dzieckiem do psychologa, odpowiedz sobie na 3 pytania:

  • czy nie bagatelizujesz elementarnych potrzeb swojego dziecka? (czas, uwaga, sen, sytość)
  • czy nagradzasz i wyciągasz konsekwencje?
  • czy Twoje dziecko wie, jak radzić sobie z negatywnymi emocjami?

Myślę, że wygodniej jest nam uznać, że mamy trudne dziecko, niż przyznać, że nie odrobiliśmy naszej pracy domowej jako rodzice. A Wy, co sądzicie?

Zainteresowanych tą tematyką odsyłam też do poprzedniego mojego tekstu: “Co jest lepsze dla dziecka- zasady czy luz?”.

 

 

 

18 myśli na temat “Jak sobie radzić z trudnym dzieckiem?

  1. Interesujący wpis. Pewnie większość rodziców przynajmniej raz powiedziała, że ma trudne dziecko, a prawda jest taka, że żeby w ten sposób kogoś określić spełnionych musi zostać więcej warunków.

  2. Bardzo dobry wpis, każdy rodzic powinien go przeczytać. Zachowanie naszych dzieci zależy głównie od nas. Zaobserwowalam że jesli ja jestem zirytowana, zła, niecierpliwa to automatycznie moje dzieci zachowują się gorzej i wobec mnie i wobec siebie nawzajen. Kiedy ja jestem spokojna i uśmiechnięta chłopcy ładnie się bawią.

  3. Ja sie caly czas zastanawiam nad tymi trudnymi dziecmi, nad hnb, wydaje mi sie, ze czasem jest to mocno naciagane. Znam rodzicow, ktorzy tymi terminami tlumacza siebie, ale nie potrafia wyciagnac wnioskow ze swoich zachowan.

  4. Ciekawy wpis, wszystko mądrze napisane… Tak jak było opisane w tekście, dzieci najczęściej buntują się ponieważ potrzebują uwagi rodzica, oraz zaspokojenia swoich potrzeb takich jak jedzenie i sen.;-)

  5. Nie wiem za bardz o co o tym wpisie myśleć! Z jednej strony masz racje, bo często zdążają się domy, w których potrzeby dziecka nie są zaspakajane. Dziecko nie spi (wystarczająco długo i regularnie), napychanie śmieciowym jedzeniem, pozostawione przed bajka…
    ale dzieci z zaburzeniami rozwoju na prawdę istnieją!
    Mi tez się kiedyś wydawało, ze te wszystkie hnb to wymysły, a każde dziecko, które robiło sceny rodzicom w sklepie wrzuciłam do jednego worka. Potem (w miarę jak syn rósł) okazało się ze ma np nadwrażliwość na dźwięki i zrozumiałam, dlaczego wpada w histerie w centrum handlowym, dlaczego nie słyszy mnie, i nie dociera do niego nic etc.
    Kiedy mamy „zdrowe” dzieci nie zdajemy sobie sprawy, jakie problemy rozwojowe moga mieć inne dzieci i z jakimi problemami musza zmagać się ich rodzice.

    PS nie dziwie się, ze rodzice „trudnych” dzieci maja skłonności do depresji, niska jakość związku czy „mniej pozytywne odczucia dot rodzicielstwa”

    1. Jolu, ja absolutnie nie mówię, że nie ma dzieci z zaburzeniami/dolegliwościami/chorobami, itd. Znam w najbliższym otoczeniu kilkoro takich dzieci. Natomiast wyrażam swój sprzeciw nazywaniu “trudnym dzieckiem” każdego dziecka, któremu rodzic nie poświęca wystarczająco uwagi. W większości (pomijając przypadki ze zdiagnozowaną chorobą/dolegliwością) praca powinna zaczynać się od nas, rodziców.

  6. Myślę, że większość osób ,które to czytało i komentowało nie wie co może sie kryć pod pojęciem “trudna dziecko”. Ja mam trudne dziecko. Psycholog, neurolog, psychiatra i nikt nie umie pomóc. To znaczy słyszę, że syn jest nadpobudliwy, że ma mikrouszkodzenie w wyniku nieudanej próby naturalnego porodu, że może kiedyś trochę “wyrośnie” no i oczywiście że muszę być silna. A ja już nie umiem być silna. Siedem lat trwało zanim zostałam złamana. Wcześniej myślę o sobie, że byłam bardzo dobrym rodzicem, stałam murem za synem co by się nie działo. A teraz nie umiem. Jestem wstrętną matką, wrakiem człowieka i kłębkiem nerwów. Akurat na kozetkę do psychiatry. Łapię się na tym że uwielbiam kiedy Go nie ma i tym większe mam wyrzuty sumienia. Wierzcie mi, człowiek tak bardzo pragnie spokoju. Różne są “trudne dzieci”

    1. Myślę Dario, że jest dokładnie tak, jak ujęłaś. Większość osób nie wie, co oznacza ,,trudne dziecko”. Moja córka od urodzenia była ,,inna”. Niekończacy się płacz. W wieku kilku lat problemy z dyscypliną nie byly duże, ale były, płacz, poczucie krzywdy pojawiały się przy każdej okazji. Każdy coś widziaĺ, a to złą koordynację ruchową, a to nieśmiałość, a to celowe rozciąganie różnych czynności w czasie, a to jeszcze coś innego. Wszyscy oprócz specjalistów. Chodziłam na konsultacje, podporządkowałam wszystko temu, żeby pomóc i nic. W końcu nastąpil przełom: w wieku 10 lat stwierdzono u córki depresję. Leczymy się, ale czasem boję się wracać do domu. Mówi się, że usmiech dziecka wszystko wynagradza, ale ja tej nagrody nie dostaję, widzę od lat smutną buzię i myślę, że wiem, co czujesz, w sensie tą bezradność. W pracy odpoczywam, w domu się męczę. Poswięcając uwagę dziecku zaniedbalam całkiem związek, mam sporą nadwagę, lęki i czuję się jako rodzic i człowiek coraz gorzej. Ale tak to już jest, lepiej jest negować hnb i to, że dzieci bywają trudne, mając własne bezproblemowe. Tak, jak lepiej być zdrowym niż chorym i bogatym niż biednym. Może gdyby kazdy wokół nie kwestionował, nasze zycie byłoby prostsze. Jesli kiedyś tu wrócisz, trzymaj się!

  7. Kwestia jakie trudności sprawia. Czasem jest kto kwestia złego wychowania, czasem genów a najczęściej jest to wpływ środowiska, na co w wielu przypadkach nie mamy wpływu i nawet czasem, jeśli dzieje się to np. w szkole – nie widzimy tego! My mieliśmy taki przypadek z synem, jedynie pomoc psychologa była zbawienna. Zwróciliśmy się do Pani Ewy z Instytutu Psychologii i Edukacji Dziecka. Trochę to trwało, ale udało się 🙂

  8. Mój syn ma 7 lat. Dziś po raz pierwszy pomyślałam że jest “trudnym dzieckiem”, bo musiałam coś wygooglować. Młodszy od maleńkiego wyłapywal przekleństwa i je powtarzał, wpadał we wściekłość z byle powodu. Gdy sie bili ze starszym synem (12lat) nigdy nie odpuszczal, oddać musiał zawsze. Rozdzielanie ich polegało na odciaganiu młodszego, gdy zlapalo się za koszulkę nie za rękę to koszulka zawsze była porwana. Dziś natomiast nie pomoglam mu, gdy sie szarpali w zabawie. Powiedziałam że teraz nie mogę, bo byłam zajęta przy kuchni. Usłyszałam że on ma to w dupie. Przyszedł do kuchni przewrócił stołek i powiedział żebym umarła. Rano dziecko było do rany przyłoż, przytulal się, siadał na kolana, pomagał w sprzątaniu i gotowaniu. Czytam artykuł i uważam, że nie mam sobie nic do zarzucenia, dziecko też nie ma zdiagnozowanych żadnych zaburzeń. Tłumaczymy chcemy odwrócić role i postawić Go po drugiej stronie i wydaje się że rozumie. Jednak jego agresja stale rośnie. Jestem zbyt subiektywna co do swojej oceny, czy raczej muszę szukać zaburzeń u dziecka, a może z tego sam wyrośnie? Ja osobiście uważam że to już jest problem i trzeba coś z tym zrobić. Syn w dobie Covid ma zapewnione 8h intensywnych treningów/tyg a i tak jest wulkanem energii.

  9. Myślę, że dobrym wyborem, aby uzupełnić wiedze z tej tematyki jest zrobienie podyplomówki. Ja poszłam na WSKZ za namowa koleżanki z pracy, bo wiedza nam się przyda (pracujemy w przedszkolu). Jeśli chodzi o tę uczelnię to całość nauki jest online i nie trzeba dojeżdzać co egzaminy stacjonarnie. Materiały też są ok

  10. To może i ja od siebie coś dodam, jestem mamą 2,5 letniego synka. Ukochany, wyczekany z ciąży zagrozonej i leżącej. Czytalam powyższy artykuł, i śmiem twierdzić że HNB niestety istnieje naprawdę. Ja mam właśnie taki przypadek, synek jako noworodek nie potrafił spać tyle ile “zwykłe ” dziecko, często słyszałam od innych mam że ich dzieci śpią 3,4 godziny pomiędzy karmieniami, mój spał 15 minut do 30 max. Oczywiście gdy spał na moich rękach to czas wydłużał się do 1 godziny ew.1,5, nie byłam w stanie niczego zribic w domu, bo calyczas kwekal, płakał, nie mogłam, wyjść nawet na krótka chwilę do toalety bo był taki ryk że cały dom stawiał na nogi, nie potrafił leżeć grzecznie w gondoli, za każdym razem gdy odkładałam go do wózka , z całych sił potrafił uderzać stopami o krawędź gondoli, rozszerzanie diety to był czysty koszmar, nie chciał niczego probowac ( urodził się z wada zgryzu) nie chciał jeść piersi tylko butelka wchodziła w grę a później kaszki, i to tylko zwykłe mleczne , odmawiał jedzenia zup, próbowanie jakichkolwiek innych potraw objawiało się histeria, nie chciał nic oprócz kaszy i tak to trwało do 1 roku życia, polepszyło się troszkę i zaczął jeść zupy placki, mięsko itd. ale żeby nie było tak łatwo…bez bajki nie zjadł nic, proszę mi wierzyć że próbowałam absolutnie wszystkiego żeby zachęcić go do jedzenia bez bajki, nic z tego, przez pierwszy rok życia, nie mogam odstąpić go nawet na krok oddychałam z ulga gdy mąż wracał z pracy bo ja w tedy mogłam zrobic wszystko co powinno się wykonać w ciągu dnia, czyli pranie, sprzątanie, obiad na następny dzień, kiedyś wpadłam na pomysł że wstawię łóżeczko do kuchni wsadzę do niego syna, dam zabawki i śpiewając mu czy mówiąc do niego zrobię chociaż obiad…aha akurat mały gdy zobaczył że odkładam go do łóżeczka, podciągał się i na stojąco wył histerycznie dotąd dopóki nie wzięłam go na ręce.. I tak minął kolejny rok …na bezwzględnym pilnowaniu żeby czegoś sobie nie zrobił, błaganiu i zabawianiu żeby cokolwiek zjadł, owszem było kilka dni że posiłki jadłam razem z nim bez bajki przy jego stoliku tłumacząc że telewizor się zepsuł, ale po tygodniu dziecko skrupulatnie zaczął odmawiać całkowicie jedzenia..zbuntował się ..potrafił zwijać się z głodu, chodzić z bolącym brzuszkiem a bez bajki nie zjadł, wiem moja wina bo mu uległam , nie mogłam patrzeć jak moje dziecko traci na wadze, aż zebra wystają, mój synek ogólnie jest bardzo szczuplutki, a teraz jest okres na naukę korzystania z nocniczka, kolejny horror, bo jak tylko próbuje go przekonać ti od razu wrzeszczy Nie i znowu histeria, dodam że dużo czasu mu poświęcam duzo z nim rozmawiam dużo tlumacze, dużo pokazuje, a odkąd zaczął mówić naokraglo słyszę tylko Nie!! I histeria!! Ma być zawsze tak jak on chce, a jeśli nie to szczypie gryzie drapie, bije po twarzy, nawet mimo mojego łagodnego tonu i próby załagodzenia sytuacji . Od 2 lat nic nie robię tylko walczę…mam 34 lata, a od porodu posiwialam, mam nerwice bo wszystko dusze w sobie, przytyłam 20 kg od porodu. Więc ciezko jest słuchać czy czytać na temat że trudne dzieci raczej nie istnieją…

    1. Kochana! Na wstępnie ogromnie Cię tulę, bo Twój opis daje wyraz temu jak Ci jest ciężko! Nie napisałam, że nie ma HNB, ale że ten termin jest często nadużywamy przez dorosłych, którzy nie odrobili pracy domowej, o której piszę. Jeśli czujesz, że to Cię przerasta, wybierz się z dzieckiem do psychologa. Być może jest tam, w tle jakaś przyczyna dlaczego dziecko ma taki lęk separacyjny, może wspomniane przeze mną zaburzenia czucia głębokiego lub generalnie sensoryka? Wierzę, że dobry specjalista pomoże znaleźć Ci przyczynę i zaczniecie wychodzić na prostą, bo to, co opisujesz jest w cholerę cieżkie!

Dodaj komentarz