konflikt z ojcem

Zaborcza miłość dziecka do matki- porady psychologa w przezwyciężaniu Kompleksu Edypa

Mój 4-letni syn od zawsze mnie bardzo kochał i często o tym mówił, ale ostatnio zaczęło mnie to martwić. Nie pomyślałabym, że będę kiedyś rozważać kwestię nadmiaru okazywanej miłości przez mojego dziecko, a jednak. Życie matki jest jak Kinder niespodzianka. Wariatka? Nie, matka, która walczy z kompleksem Edypa.

Schylając się po autko, nie zapomni, żeby mnie pocałować a idąc siku musi mnie jeszcze przytulić, co by się nie stęsknił. Jestem najcudowniejsza, najukochańsza, robię wszystko super i najlepiej na świecie. Tego typu stwierdzenia podkreślające moje realne i wyobrażone cechy („Mamuniu, jesteś taka piękna!”) i nadprzyrodzone umiejętności („Twój rosół jest najpyszniejszą zupą jaką jadłem w życiu!”) nasilają się, zwłaszcza kiedy na horyzoncie pojawia się tata. Wówczas to on staje się wrogiem numer jeden, który jako najstarszy ze stada posiada jedną i niepodzielną samicę, o którą trzeba walczyć. Nierzadko dochodzi do prawdziwych starć samców- mały odmawia współpracy z tatą, wszystko co robi tata jest „głupie i brzydkie”, nieraz specjalnie ustawia się w kontrze do tego co mówi tata, żeby sprawdzić kogo stronę będę trzymać w sporze.

Brzmi to delikatnie mówiąc dziwnie? A może dziwnie znajomo? Szukając przyczyn tego zjawiska porozmawiałam z psychologiem [Dzięki Piotrze!], którzy uświadomił mi, że to klasyczny Kompleks Edypa.

Kompleks Edypa- co to takiego?

Pocieszeniem było dla mnie to, kiedy usłyszałam, że moje dziecko nie jest skrzywionym emocjonalnie egzemplarzem, ale zdrowo rozwijającym się chłopcem. Kompleks Edypa to naturalna faza rozwoju, która daje początek kształtowaniu się osobowości emocjonalnej człowieka. Pojawia się zazwyczaj u chłopców między 3. a 5. rokiem i jest efektem uświadomienia sobie swojej płciowości przez dziecko. W wyniku tego seksualne zainteresowanie, skierowane do tej pory wyłącznie w stronę własnego ciała zaczyna kierować się na inne osoby. W przypadku chłopców najbliższym i ważnym emocjonalnie obiektem jest ich matka, w przypadku dziewczynek- ojciec (Kompleks Elektry). Skutki nierozwiązanego Kompleksu Edypa to m.in.: narcyzm, zaburzenia nerwicowe, nieumiejętność usamodzielnienia się, wyjścia z domu rodzinnego, nieumiejętność stworzenia dojrzałego związku wynikająca z lęku przed bliskością oraz zaangażowaniem, nadmierną dominacją lub uległością w bliskich relacjach. Jest się o co martwić.

Okazało się, że dziecko, w tym przypadku mój T., który wydaje się być w roli agresora robiącego zamach na tatę, tak naprawdę jest ofiarą, która wymaga odsieczy. Jak na 4-latka zmaga się z wieloma sprzecznymi emocjami i odczuciami, których sam do końca nie rozumie. Z tego względu notorycznie jesteśmy świadkami wielkich i niepohamowanych wybuchów trzech różnych rodzajów: wybuchów zazdrości („bo mama przytula się teraz do taty a nie do mnie”), wybuchów złości („bo mama w tym momencie chce rozmawiać z tatą, a nie ze mną”) i wybuchów płaczu („dlaczego nie mogę spać dzisiaj z Wami w łóżku!?”).

Kompleks Edypa- jak go przezwyciężyć?

Celem jest pozytywne rozwiązanie kompleksu Edypa, czyli zrozumienie przez dziecko, że rodzic nie jest obiektem rywalizacji, ale -w idealnym modelu-autorytetem, z którym dziecko chce się utożsamiać. Naturalną konsekwencją tego procesu powinno być przekierowanie zainteresowania na rówieśniczki. Ogromną ulgą były dla mnie dane płynące ze statystyk, iż z reguły ok. 6-tego roku życia dziecko samo pokonuje ten problem rozwojowy. Jednak aby jakoś przetrwać najbliższe 2 lata, polecam skorzystanie z rad zaprzyjaźnionego psychologa:

  • Należy delikatnie korygować zachowania, które nam nie odpowiadają (agresja i wrogość wobec męża, zawłaszczanie mamy) i prezentować akceptowane przez nas formy bliskości.
  • Spokojnie i przyjaźnie rozmawiajmy na ten temat z dzieckiem, dając mu poczucie zrozumienia i akceptacji.
  • Okazujmy sobie wzajemnie (mąż i żona) więcej czułości i postarajmy się zadbać o to, aby gesty miłości i łączącej rodziców intymnej relacji były elementem codziennej rzeczywistości, niewykluczającej zaangażowania w relacje z dzieckiem.
  • Oswajajmy dziecko z tym, że każdy członek rodziny ma swoją niezależność– ma swoje pasje, hobby, którym się oddaje bez udziału pozostałych członków rodziny lub choćby ma aktywności, które podejmuje wyłącznie sam.
  • Tata ma być życzliwym przyjacielem w relacji z synem. Ma go zachęcać do podejmowania wspólnych działań, mimo początkowego oporu i niechęci. Ma włączać go w różne swoje zajęcia, często typowo męskie jak: naprawianie auta, granie w piłkę, itd. Takie działania dadzą mu poczucie, że „samiec zaprasza go do stada” 🙂
  • Nie epatujemy swoją nagością przy dziecku. Może być to utrudnione zwłaszcza w czasie rytuałów otwartych drzwi załatwiania potrzeb fizjologicznych czy zbiorowej kąpieli, aczkolwiek warto rozważyć alternatywne rozwiązania przynajmniej na jakiś czas.
  • Zakaz stosowania kar cielesnych, zwłaszcza przez ojca, którego wytrzymałość psychiczna może być wystawiana na poważny test. Staramy się nie dawać sprowokować i nie doprowadzać do sytuacji, w których sprowadzamy konflikt do pokazu siły. Oczywiście mąż byłby wówczas górą, ale celem jest pomoc dziecku borykającemu się ze sprzecznymi emocjami, a nie potwierdzenie stanu tężyzny fizycznej ojca.

 

Czy Wy też zmagacie się z tym problemem? Jak sobie radzicie?

Dodaj komentarz