jak to jest rodzić?

Trailer porodu

Wycieczka do ostatnich 10 minut pierwszego porodu, czyli utraty świadomości i świadomość w pełni.

Jako socjologa, zawsze zaskakiwał mnie entuzjazm, z jakim my-matki opowiadamy o swoich porodach. To absolutnie uniwersalna skłonność- transgeneracyjna i transkulturowa. Pomidorowa mogła wykipieć, a pilny telefon poczekać, kiedy matka zaczynała swoją waginalną opowieść. Każda ma jakąś inną od poprzedniczki, mimo że od ponad 2 wieków wiadomo, że są ich 2 rodzaje.

I wtedy to do mnie dotarło. Każda kobieta miała swój poród. Wyjątkowy.

Bo urodziła swoje dziecko.


To jest ten moment porodu. Ostatnia prosta. Świadomość, że chyba tak to jest umierać. Nie myślisz. Nie zadajesz pytań. Wykonujesz polecenia. Wierzysz, że ci ludzie mogą Ci pomóc. Współpracujesz.

3-2-1- Teraz!!!

-rzucona w eter sali porodowej komenda niczym okrzyk bojowy tuż przed starciem z wrogiem uruchamia genialną maszynerię ludzkiego ciała.

Black out. Odcięcie świadomości. Pustka. Ciemno. Nic.

A za chwilę. Tłum. Jasność. Oszołomienie.

 Już po wszystkim.

– dociera do mnie jak zza światów głos położnej. Wracam po krótkiej przerwie do życia. Po czym czuję, że na moim brzuchu leży mały, ciepły, miękki i śliski wieloryb.

Łapię długi, głęboki oddech, jakbym chciała napełnić całe ciało i umysł przytomnością. A powinnam była- gotowością do sprostania największemu wyzwaniu mojego życia.

Ale nikt nigdy nie jest gotowy. Ja też nie jestem, ale biorę zawiniątko na ręce. Tulę delikatnie, ale pewnie. Jakbym chciała powiedzieć: tu jesteś bezpieczny, tu nic Ci nie grozi. Gładzę dłonią po główce po tysiąckroć niczym suka liżąca swoje małe. Nie mogę oderwać wzroku. Moje dziecko. To moje dziecko.

Nie wierzysz. Przede wszystkim własnym oczom. Ale w ogóle nie możesz uwierzyć, w to co się stało.

Jesteś. Cud. JesteśMY.

Przyglądam się, patrzę, obserwuję każdy mikro ruch, wycinek ciała. Potem już coraz śmielej, coraz bardziej- gapię się bez końca na oczka, policzki, paluszki. Nie mogę się nacieszyć samym patrzeniem, ale nie chcę obudzić więc z niecierpliwością czekam, kiedy znowu będzie głodny. Przecież 10 minut temu umierałam. A teraz jestem już w gotowości. Na żądanie. Na skinienie palca. Na grymas niezadowolenia i na łzy szczęścia. Na wszystko co mi dasz.

Kim będziesz małym człowieczku?

O czym będziesz marzyć?

Jaki będzie Twój ulubiony smak lodów?

Będziesz biegać szybciej niż tata?

Od dziś, każdego dnia będę znajdować odpowiedź na jedno z tych pytań, które mam, kiedy na Ciebie patrzę. A pewnego dnia- obiecuję Ci, opowiem Ci o tej całej mojej-naszej wielkiej przygodzie.

Będzie najpiękniejsza na świecie.


Z dedykacją dla mojego jedynego na świecie Timothego Orty. Wszystkiego najlepszego synku!

3 myśli na temat “Trailer porodu

Dodaj komentarz