Nie używam pościeli. Mam SLIPin!

Wiecie, że nie jestem w sieci po to, by pisywać recenzje gadżetów dla dzieci. Wiecie, że ubieram dzieci w second-handach, moje dzieci nadal nie wiedzą, jak smakuje jarmuż, a nasze życie rodzinne nie ma żadnej ściany sławy na instagramie. Nie ekscytuję się stylowymi gadżetami, skandynawskimi zabawkami, nie ruszają mnie dizajnerskie bajery. Chyba, że ma to ułatwić moje życie. Funkcjonalność to dla mnie podstawowy walor użytkowy. Jeśli więc istnieje coś, co zaoszczędzi mój czas/nerwy/siły/pieniądze/etc., skwapliwie z tego korzystam.

Dlatego jak dostałam paczkę od SLIPin, rzuciłam wszystkim (konkretniej obieraczką i pietruszką), odpakowałam to cudo i wparowałam do pokoju T., żeby od razu go wypróbować. Czyżby moje życie właśnie miało stać się piękniejsze i lżejsze?

Problem

-Kto nie cierpi ścielić łóżka, palec pod budkę!

– Ja! Ja! Ja!

Właściwie powinnam napisać łóżek. A konkretnie 3 wyr, które każdego ranka muszę ogacić. Oj, wierzcie mi, daleko mi do perfekcyjnej pani domu, ale kiedy masz małą sypialnię, siłą rzeczy łóżko zajmuje prawie połowę powierzchni pokoju. Aby więc zapewnić pozór porządku całości, ogarnięcie łóżek to całkiem smart posunięcie. Kilka strzepnięć 3 kołder i 4 poduszek dalej, mogę wreszcie nacieszyć swoje oczy odpicowanymi 3 sypialniami [wtajemniczeni wiedzą, że to tylko pic na wodę].
Ta codzienna poranna pielgrzymka po sypialniach to jest jeszcze nic. Najgorzej, kiedy dociera do Ciebie, że ostatnim razem zmieniałaś pościel na Boże Narodzenie, albo kiedy gościłaś u siebie tą ciekawską ciotkę, która zawsze wścibia nos do sypialni (i na tę okoliczność szarpnęłaś się nawet na krochmal i magiel. I białą pościel z koronką. A co!). Ile to było temu? Tracisz rachubę, ale nos i oczy podpowiadają Ci, że zdecydowanie dłużej niż mogłabyś zdradzić najlepszej przyjaciółce.

Zmiana pościeli to koszmar.

Zmiana pościeli na 3 łóżkach to już tortura. Prasowanie tych wielkich płacht doprowadza mnie do szału, nie wspominając o pokracznej gimnastyce kończyn górnych podczas zakładania poszewek na kołdry.

Żeby to jeszcze oczy pocieszyło na więcej niż 2 minuty. Wyrównujesz prześcieradełko, co by jednej zmarszczki nie było, bo plecki delikatne i nieprzywykłe do nierówności. Układasz jasie, misie, kołderkę i kocyk- majstersztyk cudny! Tylko przypomina to trochę konstrukcję z bierek. Wiadomo, że jeden z drugim zaraz wpadną, jakiś patyczek wyciągną i wszystko się zawali. Kiedy dziecko niweczy Twój – nie bójmy się tego słowa- tytaniczny wysiłek zmiany pościeli, radosnymi podskokami na łóżku dwie minuty po tym jak dokonałaś dzieła, masz ochotę skonać. Ktoś, kto wymyślił stylizację łóżka dziecięcego ewidentnie nie miał dzieci.

Nie cierpię ścielić łóżek i kropka.

Rozwiązanie

I wtedy znalazłam SLIPin! Rewolucyjny wynalazek, który rozwiązał mój problem. Od kiedy go mam w moim życiu dokonały się 3 cudowne zmiany:
1. nie ścielę łóżka,
2. nie prasuje pościeli,
3. wymiana pościeli na nową, zajmuje mi tyle, co założenie prześcieradła na materac.

SLIPin, mess out

Bałagan znika. To żadne czary. To po prostu genialny wynalazek dwóch matek, które chciały ułatwić sobie życie. SLIPin to pościel ready-to-use, czyli efekt połączenia prześcieradła, kołdry i narzuty w jednym za pomocą suwaka. Zakładasz SLIPin na materac i masz pościelone łóżko.  Kiedy idziesz spać, po prostu rozsuwasz suwak i wskakujesz. Wstajesz, zasuwasz i ruszasz na podbój świata!
Kiedy chcesz zmienić pościel, zdejmujesz całość, wrzucasz do pralki, suszysz i znowu jest gotowe do użycia. [Droga Babciu, Ciocio! Jeśli czytasz ten wpis, weź pod uwagę, że zbliżają się urodziny T. i nie pogardzilibyśmy zapasowym SLIPinkiem😉]

Warto dorzucić dwa słowa o materiałach. Piękne, ekologiczne, miękkie, 100% bawełna. [Dziwię się wciąż skąd na rynku taka popularność minky i innych polarków, skoro to nic innego jak poliester. Słowem- sztuczność, nieoddychalność i poty nocne gratis.]

Można wybierać spośród dostępnych wzorów i modeli 3 typów SLIPina:

  1. SLIPin 4 Seasons (z wyjmowanym wkładem wierzchnim, dzięki czemu możemy regulować „moc grzewczą” SLIPina- latem wyjąć wkład, a zimą- włożyć),
  2. SLIPin Premium (nasza wersja- cieplutki, idealny na zimę/jesień/ na cały rok dla zmarzluchów),
  3. SLIPin Basic (materiały cieńsze niż w Premium).

Wszystkie w pełnej rozmiarówce– od łóżeczka niemowlęcego w górę. Realizują także niestandardowe zamówienia- wyrko T. ma 165 cm X 91 cm i taki SLIPin powstał, nie ma więc żadnego problemu. Można też skomponować własny SLIPin. Jest sporo ciekawych tkanin, a właścicielka ma też wyrobione oko, więc może doradzić, jakie kompozycje się sprawdzą.

Do tego, warto docenić fakt ręcznej roboty i dokładność wykonania. Żadnych wiszących nitek, suwak, który chodzi jak po maśle. Nie przycina się o materiał podczas zasuwania/odpinania, nie drapie, kiedy się śpi. No i produkt jest w całości „made in Poland”, więc dodatkowy plus za wspieranie rodzimej produkcji.

Ach i jeszcze jedna funkcja SLIPina, którą docenią mamy nocnych rozkopywaczy łóżkowych- dziecko nie marznie w nocy. Jeśli dziecko było przyzwyczajone do śpiworka, SLIPin może być idealną kontynuacją, kiedy podrośnie.

Generalnie chapeau bas! Czapki z głów dla zmyślnych babeczek, które wymyśliły to ustrojstwo! DZIĘKUJĘ!!! Uczyniłyście moje życie łatwiejszym!

slipin recenzja


Więcej informacji o SLIPin możecie znaleźć na stronie internetowej www.slipin.pl lub na profilu Facebookowym @SLIPin.

 

5 myśli na temat “Nie używam pościeli. Mam SLIPin!

  1. A gdzie mozna dostać taka posciel? Jesli mozna link do strony? Niestety wujek Google nie jes pomocny dzisiaj 🙁

  2. Mam pytanko, moja córcia uwielbia spać przykryta kołdrą aż po samą szyję i ciekawa jestem czy ta
    “odpieta i wywinięta”część ładnie sobie leży i nie odwija sie do gory podczas snu przykrywając główkę dziecka? Chce zakupić slipina i to jedyna obawa jaka mam. Dziękuje i pozdrawiam serdecznie.

Dodaj komentarz