Czy będąc rodzicem jest się szczęśliwszym człowiekiem? Przewrotne pytanie, ale takie lubię najbardziej. Poza tym, będąc zupełnie szczerym ze sobą, musimy przyznać, że rodzicielstwo to nie tylko absolutnie nieporównywalne z jakąkolwiek inną relacją głębokie odczucie miłości, ale także ogromny wysiłek psychiczny i fizyczny, a w pewnych momentach życia dziecka całkowite ograniczenie naszego funkcjonowania w nierodzicielskim wcieleniu i/lub czasowa/trwała niekompatybilność z naszymi potrzebami. Co na to nauka? Jak statystyczny rodzic postrzega satysfakcję ze swojego życia po narodzinach dziecka?
Kogo dzieci uszczęśliwiają bardziej? Kobiety, nudziarzy i bezrobotnych
Team holendersko-szwajcarskich naukowców założył, że istotnym czynnikiem warunkującym naszą satysfakcję w roli rodzica będzie mieć styl życia (aktywność zawodowa + wolny czas), który prowadziliśmy zanim na świecie pojawił się nasz potomek. Badacze zakładali, że osobom o mniej aktywnym stylu życia łatwiej będzie dostosować się do wymagań rodzicielstwa. Przeanalizowali wyniki badań realizowanych na przestrzeni 11 lat obejmujących 2500 Szwajcarów. Ich założenia, znalazły potwierdzenie w danych. Okazało się, że zarówno mężczyźni jak i kobiety byli tym bardziej zadowoleni z rodzicielstwa, im mniej intensywną aktywność zawodową podejmowali w okresie „przed dziećmi” oraz im mniej urozmaicone i satysfakcjonujące było ich życie prywatne. Tragikomiczną rzeczywistość rodziców potwierdza kolejny wniosek badaczy, że mężczyźni osiągali średnio niższe wartości zadowolenia z rodzicielstwa niż kobiety…
Kobiety są nie z tej planety
Kobiety-matki określają swoją satysfakcję życiową jako wyższą niż mężczyźni-ojcowie pomimo tego, że to one przechodzą przez prawdziwy roller-coaster. Nie tylko muszą ograniczyć swoją aktywność zawodową i rozrywkową, ale także ich ciało i psychika dostaje niezły hormonalny łomot. W badaniach nad matkami, które w przeciągu ostatniego roku urodziły dziecko najczęściej pojawiającą się kategorią opisującą przeżycia kobiet były takie kwestie jak: “wewnętrzne konflikty“, “poczucie nieprzygotowania do roli rodzica“, „brak kontroli nad swoim życiem”, „niekompletne uczucia macierzyńskie” i „niestabilne relacje z mężem i innymi”.
Kogo jeszcze dzieci uszczęśliwiają bardziej? Starszych i zamożniejszych
Francuscy badacze poszli za ciosem. Jakie inne czynniki wpływają na nasz dobrostan psychiczny jako rodziców? Zamiast ograniczać swoje pole widzenia (jak poprzednicy), postanowili przeanalizować dane płynące ze światowych badań Gallupa (The Gallup World Poll) zawierających przekrojowe dane dotyczące 163 krajów z lat 2006-2013 oraz dane z Europejskiego Sondażu Społecznego (European Social Survey) z lat 2002-2012 obejmującego 16 krajów tj. Belgię, Danię, Niemcy, Finlandię, Francję, Węgry, Irlandię, Niderlandy, Norwegię, Portugalię, Słowenię, Hiszpanię, Szwecję, Szwajcarię, Wielką Brytanię i Polskę. Wyniki badań są reprezentatywne tzn. możemy uogólniać wnioski na wszystkich ludzi, ponieważ ich próba reprezentuje ponad 98% światowej dorosłej populacji.
Naukowcy ci odkryli, że związek między dziećmi a dobrym samopoczuciem jest pozytywny tylko w krajach rozwiniętych oraz dla tych, którzy stają się rodzicami po 30. roku życia i mają wyższe dochody. Wynika to z różnic w dostępności antykoncepcyjnej oraz umiejętności czytania i pisania wśród kobiet.
Regresja liniowa sugeruje, że relacja między posiadaniem dziećmi a dobrostanem psychicznym zmienia się z negatywnego na pozytywny na poziomie około 20 000 dolarów Produktu Krajowego Brutto per capita [tj. na głowę]. Dla przypomnienia: W Polsce ten wskaźnik jest na poziomie 12 000, w Danii i Stanach Zjednoczonych- ponad 53 000, Norwegia- ponad 80 000, Luksemburg- najwyższe PKB per capita- 104 095.
Zen nadejdzie po 40.
Kolejny ciekawy wniosek z badań: dobrostan psychiczny związany z posiadaniem dzieci jest najwyższy w wieku 40-49 lat, nieco niższy jest w wieku 30-39 lat, maleje po 50., aby osiągnąć krytyczny poziom w wieku 60 lat+. Ponadto, im jesteśmy zamożniejsi tym, nasza radość z faktu bycia rodzicem jest znaczniejsza.
Dzieci rodzą się ze szczęścia
Ale jest w tych badaniach coś, co przynosi mi pocieszenie. Otóż dane dostarczają niezbitego dowodu na istnienie pozytywnej selekcji na rodzicielstwo, czyli mówiąc językiem ludzi nie-nauki: ludzie szczęśliwsi częściej mają dzieci! Naukowcy z London School of Economics potwierdzają te wnioski. Dowiedli oni, że odczucie szczęścia wzrasta znacząco na ok. 2 lata przed urodzeniem dziecka (przyczyna: wysoka jakość partnerstwa i więzi przyszłych rodziców), a następnie stopniowo zmniejsza się do poziomu poprzedniego.
Wartym podkreślenia jest fakt, że dane dowodzą, iż osoby bezdzietne mają niemal zawsze niższe poziomy satysfakcji życiowej niż osoby posiadające dzieci, z wyjątkiem krótkiego okresu, kiedy osoby są w wieku 20 lat.

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5505668/figure/F4/
Z tym wykresem Was zostawię. Co sądzicie o tych danych? Jak u Was wygląda relacja między rodzicielstwem a satysfakcją z życia?
Mi obecnie poziom zmęczenia przysłania satysfakcję z rodzicielstwa. Mam w domu mega aktywną 4 latkę oraz ząbkującego 8-miesieczniaka. Bywają dni, ze chciałabym wystrzelić się w kosmos.
Najtrudniej chyba jest mi w tej szczęśliwości pogodzić się z nagłymi zwrotami i zmianami planów. Bo oto muszę wieczorem popracować a syn dostaje gorączki i wybudza się i woła mamę. Rzucam wszystko i jestem dla niego, ale zaległa praca leży obok i świeci czerwonym światłem “alert”…