Nie wiem jak Wasze dzieci, ale moje nie przepadają za chrupaniem selera naciowego i zagryzaniem tego marchewką. Zdarza się, że odmawiają zjedzenia całych posiłków, jeśli dowiedzą się, że jest tam cukinia/kapusta/pietruszka/wstaw dowolne warzywo, nawet kiedy nic nie jedli przez kilka godzin. Przemycam je, gdzie mogę- w zupach krem, w sosach do makaronu, w pastach na chleb, itd. Ponadto, podejmowałam próby: artystycznego dekorowania potraw, wspólnego robienia zakupów i gotowania, edukacji poprzez lektury, opowieści i dobry przykład. I to wszystko jak krew w piach. Często słyszę tylko: „BLLEEE, ale paskudne!” Co robić? Jak zachęcić dziecko do jedzenia większej ilości warzyw? Po przekopaniu stosu badań, mam nowe tropy!
-
Daj aktywny wybór dziecku
Amerykańscy psychologowie (Hakim SM, Meissen G.) dowiedli także pozytywny wpływ aktywnego wyboru na skłonność do konsumpcji. Naukowcy odkryli, że dzieci, jedzą chętniej warzywa i owoce, kiedy damy im możliwość wyboru. Dzieci, które miały możliwość wyboru warzywa/owocu spośród 3 różnych, jadły o 50% więcej niż dzieci, którym dano konkretne warzywo/owoc do spożycia.
-
Wyeksponuj w kuchni/jadalni zdjęcia
Naukowcy z Minessota Univeristy (Courchesne, Ahrens-barbeau, & Barnes, 2012) przeprowadzili eksperyment, w ramach którego na przedszkolnych tacach, na których dzieci spożywały posiłki umieszczono zdjęcia groszku, a kolejnego dnia marchewki. Okazało się, że ten prosty zabieg zwiększył konsumpcję groszku o 2 razy, a spożycie marchewki o ponad 3 razy!
-
Krój na plasterki
Grupa naukowców z University of Kentucky (Swanson M1, Branscum A, Nakayima PJ.) zrealizowała eksperyment obejmujący 800 dzieci przedszkolnych i ze szkoły podstawowej. Okazało się, że pokrojone jabłka i pomarańcze cieszyły się większą popularnością niż owoce w całości, zwłaszcza wśród grupy najmłodszych dzieci.
-
Reaguj z entuzjazmem (i nie pozwól by ktoś go zgasił)
Dwoje psychologów H.M.Hendy, B.Raudenbush badało rolę opiekuna w kształtowaniu preferencji żywieniowych dzieci przedszkolnych. W serii eksperymentów dowiedli, że samo spożywanie konkretnych posiłków przez opiekuna jest nieefektywną metodą zachęcania dzieci do spożywania znanych i nielubianych oraz nowych owoców i warzyw. [Teraz już rozumiem, dlaczego dobry przykład nie działał u mnie. Po prostu robiliśmy swoje z mężem- jedliśmy warzywa, nie zmuszaliśmy ich do nich i wierzyliśmy, że po jakimś czasie dzieci same zapałają do nich miłością. Nawet szorstka przyjaźń byłaby dla nas ok. Ale tu był błąd.]. Dopiero entuzjastyczna reakcja opiekuna: „Mmm, kocham mango!” w trakcie spożywania konkretnego jedzenia powodowała wzrost akceptacji dzieci na eksperymentowanie z nowymi smakami. Ważne: stwierdzono, że ta zasada przestaje działać, kiedy pojawia się konkurencyjny model rówieśniczy [np. starszy brat, który mówi: „Mango jest paskudne!”- scenariusz przerabiany u nas regularnie]. Co ciekawe, dziewczynki silniej reagowały na model rówieśniczy niż chłopcy.
-
Używaj kreatywnych nazw
Naukowcy z Cornell University (Wansink, Just, Payne, & Klinger, 2012) postanowili sprawdzić, czy inna nazwa jest w stanie zachęcić dzieci do konsumpcji marchewek. Na szkolnej stołówce serwowano jednakowe marchewki dając im inne etykietki. Były więc Marchewki Rentgenowskie („X-Ray Vision Carrots”), Danie Dnia („The Food od the Day”) oraz Danie Bez Nazwy („Unnamed Food”). Dzieci jadły dwukrotnie więcej Marchewek Rentgenowskich niż marchewek bez nazwy lub nazywanych daniem dnia! Mało tego, wybór gorących warzyw na szkolnej stołówce zwiększył się o 99%, gdy warzywa otrzymały kreatywne nazwy, takie jak “Brokuły z mocnym stemplem”.
-
Umożliw dziecku spożywanie posiłków w towarzystwie
Już badania Bircha z lat 80. dowiodły, że dzieci w wieku 2-5 lat są bardzo podatne na wpływ rówieśników. 70% badanych dzieci już trzeciego dnia eksperymentu, podczas którego rówieśnicy wybierali nielubiane wcześniej warzywa, naśladowało inne dzieci i decydowało się zjeść uprzednio nielubiane warzywo. Im młodsze dziecko, tym wpływ innych dzieci był silniejszy.
Zostawiając na boku kwestię spożywania większej ilości warzyw czy owoców, generalnie jedzenie w towarzystwie ma pozytywny wpływ na objętość spożywanych posiłków. Naukowcy z University of Michigan (Lumeng JC1, Hillman KH.) odkryli, że jedzenie w większych grupach zwiększa konsumpcję dzieci. Przebadali 56 dzieci w wieku 2,5-6,5 lat, jedzących w mniejszych (3-osobowych grupach) i większych (9-osobowych). Dzieci spożywające posiłki (zajmujące powyżej 11 minut) w dużych grupach jadły średnio o 30% więcej niż w grupach małych. Efekt wielkości grupy został częściowo wyjaśniony m.in. szybszym tempem jedzenia i zmniejszoną interakcją społeczną w większych grupach.
Jeśli nie możemy zapewnić dziecku towarzystwa innych dzieci, badacze dają jeszcze jeden powód do rodzinnych posiłków. Badania psychologów z University of California (Lawrence V.Harper, Karen M.Sanders) nad dziećmi w wieku 1-4 udowodniły, iż dzieci jedzą więcej, kiedy dorośli również jedzą, niż gdy wyłącznie oferują jedzenie. Co ciekawe, badane dzieci jadły więcej, gdy towarzyszyła im mama.
A jakie Wy macie sposoby na Wasze niejadki?
Czy próbowaliście wyciskarkę Hurom?