Jest takie miejsce, dzięki któremu przetrwaliśmy jesień i zimę. Kiedy padał śnieg, deszcz, wiało i pęcinki odmarzały moim małym bohaterom po 3 minutach zabawy na zewnątrz, a ja nie potrafiłam odnaleźć w sobie inwencji twórczej do zabaw w domu, wsiadaliśmy w auto i jechaliśmy. Jechaliśmy do magicznego miejsca. Miejsca, gdzie moje dzieci z rozkrzyczanych bestii przeistaczały się w skupione i wyciszone baranki, a ja miałam czas na przeczytanie 2 rozdziałów ulubionej książki. W dźwiękach relaksacyjnej muzyki.
Nie podają tam leków uspokajających ani nie ma tam niani, która zabiera dzieci na drugą półkulę. Serwują za to aerozol z soli, delikatną muzykę i przytłumione światło. Dzieci mają do dyspozycji zamek solny z masą drewnianych zabawek- autek, zwierzątek, łyżek, garnków, dodatkowo: książeczki, kolorowanki, kredki i przede wszystkim sól– drobnoziarnistą, gruboziarnistą i skały solne– słowem wszystko co może zająć malucha na godzinę. Obserwując dzieci, które przekraczają próg groty, mam wrażenie, że wszystkie wpadają w jakiś rodzaj transu. Dotykają, odmierzają, zakopują rączki, nóżki, wąchają, przyglądają się mgiełce, która roztacza się za każdym razem, kiedy przesypują sól z jednego garnuszka do drugiego, oblizują wargi i dziwią się, jakie są słone. Przyglądają się refleksom świetlnym, które roztaczają się w grocie- raz zielone, raz czerwone, raz niebieskie i żółte. Choć wiedzą, że te dźwięki pochodzą z głośnika, bacznie nasłuchują jaki ptaszek ćwierka tak wesoło i co jakiś czas wchodzą ze sobą w poważne dyskusje:
Młodszy: –To chyba wiewiórka skacze po liściach w lesie.
Starszy: – Nie. To, jeż, bo ten dźwięk nie jest skoczny, tylko stały.
Kiedy ja zatapiam się we własnych myślach dotyczących ewentualnej przyszłości mego pierworodnego jako muzykologa od dźwięków stałych i skocznych, czas płynie powoli. Obserwowanie dzieci doszczętnie pochłoniętych pracą archeologów (odkopywanie, zakopywanie), kucharzy (gotowanie potraw z soli), kierowców wywrotek (transportowanie soli na budowę) i innych profesji sprawia mi nieopisaną przyjemność. Zwłaszcza, kiedy moim zadaniem jest tylko patrzenie. Zerkam więc na nich co chwilę znad książki, którą sobie dziś wybrałam. Jaskiniowa biblioteczka zawiera kilkaset interesujących tytułów nie tylko dla dzieci, ale może przede wszystkim dla dorosłych. Dużo w nich świadomego rodzicielstwa, medycyny naturalnej, relaksacji, rozwoju. Jedyny żal, że nie można ich wypożyczyć do domu.
Najtańsza zorganizowana rozrywka dla dzieci i rodzica
Po 50-minutowym seansie w grocie, czuję się jakby ktoś zdjął mi z barków 5 kilogramów. To dla mnie potężna dawka wyciszenia, o które tak trudno z dwójką dzieci. Łapię kontakt z sobą.
Chodzenie do groty, jest dla nas nierozłącznie związane z wizytą w pobliskiej piekarni, która jest dosłownie tuż za rogiem. Drożdżówka z wiśniami stała się elementem naszej małej świeckiej tradycji. 3 godziny, które mijają w atmosferze spokoju i radości. Dałabym za to naprawdę dużo, ale przyjemne jest to, że wcale nie trzeba. Wejście dla rodzica kosztuje 25 zł (20 zł do godz. 14:00, chyba, że jesteś szczęśliwym posiadaczem karty Multisport, wówczas nie płacisz nic), dziecko do lat 3 nie płaci w ogóle, a starszy syn ma wejście za darmo we wtorki i czwartki. Do tego 3 drożdżówki za łączną kwotę 7,50. Czyli jakieś 3 zł na głowę za godzinę cudownie spędzonego czasu.
Atrakcja dla dzieci z walorem prozdrowotnym
Żaden wylęgarnia-zarazków-kulkoland nie jest tak tani. I tak cichy. I tak zdrowy, nie zapominajmy o tym. Sól ma właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne. Wzmacnia układ odpornościowy oraz pomaga w walce z chorobami układu oddechowego.
W Krakowskiej Jaskini Solnej (ul. Długa 48), bo o niej mowa, znajdują się 4 rodzaje soli, każda o innych właściwościach:
– sól himalajska (nawilża skórę, odmładza, neutralizuje elektrosmog),
– sól z Wieliczki (działa kojąco na schorzenia układu oddechowego i dolegliwości alergiczne, wpływa również na poprawę kondycji organizmu),
– sól z Morza Martwego (przyspiesza metabolizm, poprawia krążenie, łagodzi bóle reumatyczne oraz pomaga w leczeniu chorób dermatologicznych),
– sól kłodawska (masuje stopy- refleksoterapia).
Dzięki odpowiedniej temperaturze i wilgotności uwalnia się nie tylko jod, ale także wapń, magnez, potas, żelazo, miedź, krzem i selen. Pobyt w grocie to nie tylko haloterapia (leczenie aerozolem soli), ale także koloroterapia (leczenie kolorami), refleksoterapia (masaż dłoni i stóp) oraz muzykoterapia (leczenie dźwiękami). Mikroklimat tego miejsca został wielokrotnie potwierdzony licznymi badaniami i certyfikatami.
Więcej informacji o Krakowskiej Jaskini Solnej znajdziecie tutaj.
BARDZO polecam!
*Od niedawna w Krakowskiej Jaskini Solnej można również korzystać z zajęć muzykoterapeutycznych dla dzieci. Konkurencyjna cena: wejście za 10zł dla dziecka powyżej 3 lat, do 3 lat- wejście za darmo (w cenę wliczone 50-minutowe wejście do groty). Nie byliśmy jeszcze, więc nie mam wyrobionej opinii, ale biorąc pod uwagę, że prowadzi je właścicielka- Agnieszka Urban, muzykoterapeuta z wieloletnim doświadczeniem (prywatnie mama trójki dzieci) musi być super!
P.S. Przepraszam za jakość zdjęć, ale zrobione ukradkiem (używanie telefonów, aparatów jest zabronione) i telefonem (przeszmuglowałam ustrojstwo elektroniczne, przepraszam właścicieli!).
Tylko do niedzieli, 25.03. można wygrać 2 podwójne wejściówki dla rodzica i dziecka! Więcej szczegółów na moim fanpagu! 🙂